Strona główna ¤ can't help that I liked to be kissed And I wouldn't mind if my name changed to Mrs. This is one side, my conventional side An attraction to tradition My vintage dispostion My sincere architecture And I want to cook him dniner But I'm more indecisive than ever And who believes in forever? Who will be the one to marry me? A girl in the world barking up the wrong tree A creature conditioned to employ matrimony Crumbling continuity, I pick up the pieces The ceremony make me zealous As the past quickly ceases Fear from being neutered I'm now prude, now defensive Quickly I'm altered and tempted by new love only rented Do you believe you'll marry me You might be the one to marry me Back, looking back, looking back at me I'm not how I used to be Take me back, take me back into history Diamond ring, tie me down, just like it used to be Who will be the one to marry me? Who will be the one to marry me? ¤

Napięcię


Siedzę w kuchni i gapię się smętnie w okno. Ilekroć siedzę w kuchni i się gapię, od razu mnie nachodzą jakieś niespokojne myśli.Co będzie wszechświatem, skoro się tak ociepla i ociepla w jednej gazecie, a zwnou w innej oziębia i oziębia? W tej drugiej gazecie przypomnieli, że co dziesięć tysięcy lat jest epoka lodowcowa i właśnie mija te dziesięć tysięcy lat, nie wiem czy dokładnie obliczyli,w tym czym w przyszłym roku. Świat jest doprawdy straszny, jak człowiek zajrzy do PRASY. Epoka lodowcowa!! Oby po moich testach!
Cypek wszedł do kuchni i skoczył na blat prowokująco. A co mi tam, niech sobie lazi po blacie skoro i tak świat przestanie zaraz istnieć;) Na dodatek ten Mars zbliża się do nas na bardzo niebezpieczną odległość. Czy to nie idiotyczne, że używa się słowa odległość, jeżeli coś się zbliża? Powinno się mówić bliskość jakby nie dość tego, to na Wenus może być życie, okazuję się, mimo że tam jest 500 stopni Celsjusza...Ciekawe jak zmierzyli, skoro nie byli.I czy przypadkiem termometry nie palą się w takiej temp?Ale na Wenus jakieś żyjątka asymilują siarkę i z tego żyją.
Zupełnie jak Eksio,siarka to jego ulubione środowisko.Jak nie zrobi awantury, to jest chory.Edyta wróciła właśie od niego.Mówi, że eksio ma andropauzę, bo cały czas się piekli, jakby mu się coś w życiu psuło,a jego Guni nie ma, bo się zapisała na jakiś kurs i w soboty i niedziele nie ma jej w domu.I że eksio musi sie opiekować małą, i jest zdenerwowany, nie wiadomo dlaczego.Ja się wcale tej guni nie dziwię.Jak bym była mądrzejsza to też bym się zapisywała jakiekolwiek kursy, byle by mieć od niego chwilę spokoju.Choćby dziś!Gdybym z nim była..Ale szczęśliwie nie jestem i nie muszę sie na nic zapisywać. I w ogóle co się ze mną dzieje? Czyż ja zwariowałam?!
-Złaź w tej chwili ! - krzyknęłam na Bogu ducha winnego Cypka.
Dlaczego u Edyty koty nie wchodzą na blaty? A jej pies to nawet do jej części pokoju, w której jest wykładzina, nie wchodzi?Jak to możliwe, że u mnie Goya w łóżku, kiedy tylko zostawię otwarte drzwi,a koty wszędzie?Nikt sie ze mną nie liczy.
Cypek zeskoczył z blatu i spojrzał na mnie z wyrzutem. Odsunęłam gazety, które miały podnieść IQ, a odmóżdżyły mnie prawie zupełnie, i otworzyłam puszkę. Z kredensu zesoczył Chudy.
-Moje kochane koteczki - rozczuliłam się, kiedy spojrzałam na dwie kuleczki, jedną chudziutką,a drugą grubiutką, schylone nad miseczką.
-Jesteś w regresie?- Marek stanął w drzwiach kuchni, nawet nie słyszałam.Goya szczekała, a przecież zawsze szczeka nawet na domowników.
-Życie jest straszne-podstawiłam policzek.
-Życie jest piękne, mężczyźni przystojni. a straty być muszą -uśmiechnął się i wstawił cztery puszki piwa do lodówki, a wyją dwie, które tam były od jakiegoś czasu.Niedługiego Jak sądzę.
-Tak się zaczyna aloholizm-spojrzałam na niego wymownie.
-A tak się zaczyna paranoja-pogłaskał mnie po prawym ramieniu-Jestem kompletnie padnięty-otworzył zimne piwo i wyszedł.
Koty zeżarły zawartość puszeczki i wskoczyły na parapet.Dlaczego one nie mogą po ludzku wychodzić, tak jak u Edyty, siedzieć pod drzwiami balkonowymi i czekać grzecznie,ewenutalnie miauknąć od czasu do czasu, tylko skaczą po wszystkich oknach i paraptetach, żeby im natychmiast, ale to natychmiast otworzyć, ale już !
Otworzyłąm okno, zahaczyłam o doniczkę, z hukiem wpadła do zlewu. Nic nie potłukła, ale nikt się nie zainteresował tym hukiem.Mogłabym sama wpaść do zlewu, potłuc się, zrobić sobie jakąś straszną krzywdę, a i tak nikt by tego nie zauważył.

etc.
{All In Due Time...} skomentuj (14)